Before you wake up in Africa… 

… you can spend your night in Istanbul awake.

Tak… Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale nikt też nie mówił, że w Turcji zapanuje śnieżny mini kataklizm i nic nie będzie odlatywać z lotniska, nigdzie (razem z dziesiątkami innych osób tworzących nieogarnione kolejki) nie będzie można uzyskać zadowalającej informacji odnośnie co dalej, ani że w końcu zostanie się po 7 godzinach skierowanym do hotelu, do którego aby móc jechać trzeba będzie wykupić turecka wizę, a potem do niego zawiezionym, po heroicznej przeprawie do busów przez snieżycę i rozmokniete zaspy w zwykłych adidasach. Po czym znowu będzie czekać w kolejce do przydzielenia pokoju, która w ogóle nie będzie się zmniejszać (tak, właśnie w niej stoimy).  

Przygód było więcej. Może powinnyśmy się cieszyć? Będzie co opowiadać. Tak. Tylko dlaczego jakoś wolałabym opowiadać o przygodach z ciepłej Zambii, z której już za 5 godzin odbierałby nas uśmiechnięty John, a potem witały zadowolone dzieciaki?

***

Także jeszcze nie miałyśmy tej przyjemności obudzić się w tyle wyczekiwanej Afryce. Ale przecież jeśli mamy tam dotrzeć, to dotrzemy, prawda? 🙂 

(nie, kolejka jeszcze nie ruszyła; ale już cel wydaje się troszeczkę bliższy ;)) 

Módlcie się za nas! 

5.37 czasu miejscowego,  edit: kolejka coraz łaskawsza, jeszcze kilka osób i pokój zgarniamy my!

6.38, edit: jakie to niesamowite jak całe trudy, znoje i zimna jest w stanie wynagrodzić mięciutkie kapcie i ciepły prysznic! ❤ (*jednak ten w domu nie był ostatni 🙂 ) 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s