Before you wake up in Africa – flight, finally! 

Wszystko Bóg daje najlepsze, jakie tylko może!

Stambuł i Turkish Airlines na koniec nieco się zrekompensowały – podstawili busa na transport na lotnisko (nic że nikogo nie poinformowali, o której będzie i z recepcji zadzwonili jak już stał, że jest i zaraz odjeżdża i pakowałam się z pokoju w 3 minuty. Nic to! Bo przecież podjechał:) i nie trzeba było wkładać dodatkowych wysiłków i 4 lirów w metro. A droga? Nieziemska… Byliśmy 1h od lotniska, więc przyjechaliśmy przez cały Stambuł… Dopiero zobaczyłam jak jest piękny! Też na wzgórzach, z rzeką, trochę jak wspaniała  Praga, tylko górują tu podświetlone wieże meczetów… Pozostałe budynki w swoich kompozycjach świetlnych też robią niesamowite wrażenie.

A w pewnym momencie przejechalismy przez jakis stary, kamienny, ogromny jakby akwedukt, albo coś o podobnej konstrukcji…  A potem podświetlany most ze stacją metra na środku…  No bajka. Kiedy bym miała taką okazję??

Jechaliśmy razem z Adamem, rozkoszujac się cudami za szybą.

Na lotnisku byliśmy odpowiednio wcześnie na mój lot. Jego lot miał być dopiero po północy, więc do tego czasu można było jeszcze trochę pogadać. Niestety tak się zdarzyło, że się rozdzielilismy, a potem mimo poszukiwań już nie znaleźliśmy. Trudno, widocznie tak miało być. Ale mam zaproszenie do Singapuru z najlepszym oprowadzaniem po całym kraju w tydzień (Singapur jest taki malutki). Może tam pojadę za rok? 🙂

Więc zostałam znów sama. Poszłam znaną trasą, przez kontrole, przez strefę duty free, do mojej bramki. Spokojnie. Tym razem wsiądę:) a jeśli nie, to pewnie Bóg ma jeszcze mi coś do pokazania w tym mieście… – myślę sobie:)

Boarding, kolejka, ja pod koniec, skanują mi bilet… Wchodzę do busa!!! Jedziemy. Ja w pełni szczęścia. Czy cieszyłabym się tak samo, gdybyśmy wyleciało planowo w piątek?

Poleciałam!

************

A F R Y K A!

Nie obudziłam się jeszcze w Afryce:) nie spałam przez większość lotu, puściłam sobie filmy, było pyszne jedzenie, spałam może z godzinę (hm! To jednak obudziłam się już w Afryce;D ale nie do końca to miałam na myśli w tytule tego bloga. Dlatego jeszcze before.)

KENIA ❤

Wysiadam z podkrążonymi oczami, ale szczęśliwa, z samolotu. Jest jakby gęste, przyjemne powietrze, przestrzeń po horyzont, i jeszcze pełnia… Idę. Pierwszy raz jestem na innym kontynencie! Na lotnisku w środku orientuję się, że nie wiem, co robić dalej. Wszyscy wypełniają jakieś druczki i idą po wizy… Ale ja nie do Kenii. Pytam. Mam iść na International transfer. Idę jedyna z całego samolotu. Pustki. Żywej duszy:) budzi się pani do kontroli bezpieczeństwa, niespiesznie układam rzeczy na taśmę, nie piszczę, idę dalej:) jest ok. 5 rano.

Wszystko jak sen:)

Próbuje znaleźć transfer Turkish Airlines jak mi kazali w Stambule. Pytam. „Gate 6”. Idę. Tam „Gate 11”. Okej idę:) tam „go to Gate 9″:) tam:” you should go to Gate 15″ :)) tam się w końcu dowiaduje, co ze mną. Szczerze, to trochę zaczęłam się bać, że dziś nic nie leci do Lusaki, bo nie było na tablicy tego kierunku… Ale okazało się, że leci. Tylko na rozkładzie był jako Harare, bo Lusaka jest jakby przystankiem. Uff! Pan – przemiły! –  z Kenia Airways sprawdził mi wszystko. Ale nie mógł przebukować, bo to turkish powinno. Ale zarezerwował mi miejsce w razie czego i kazał jeszcze raz iść na Gate 11, sprawdzić, czy się tam nie pojawili. Jeśli nie, miałam za pół h wrócić. Nie było ich. Wróciłam, poczekalam w kolejce, dostałam wydrukowany boarding pass!!!!!!

Nie mogę też nie nazachwycać się, jak to wszystko odbyło się w spokoju, życzliwości, uśmiechu, serdeczności. Mimo odsyłania mnie w różne miejsca, nie czułam się źle. Każdy był tak uprzejmy, że nawet jak nie trafiałam jeszcze, gdzie potrzebowałam, to czułam się zaopiekowana najlepiej jak można.

Zakochałam się w mentalności Kenijczyjów! Szybko, ale skutecznie;)

Od razu był boarding. W międzyczasie nawet się nie obejrzalam jak  wyszło afrykańskie słońce ❤

Idę. Busik. Czekam. Napawam się Kenią. Wsiadam. Czekamy. Lecimy……  Piszę to z samolotu, zaraz ladujemy w Lusace! Słucham sobie cudnej muzyki, oglądałam też Czarny Ląd z okna (pan z Kenia Airways dal mi na dodatek miejsce przy oknie<3). Tuż po wlocie nad Tanzanię ukazało się nam Kilimandżaro…

DSC_0232.JPG

Wylądowalismy! *tu jest bardziej zielono:))))

 

*więcej zdjęć pojawi się później, internet nie pozwala na załadowanie na razie;(

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s