.:God helps those who help themselves:.

22 stycznia, niedziela, 16.30

Czekamy właśnie na ojca Maćka i wolontariuszki z City of Hope. Jest w końcu gorąco… Jednak rano było jeszcze chłodno, nadal lekko siąpiło. Do kościoła nie poszlysmy w naszych chitenjach, tylko w spodniach i kurtkach od deszczu. Po nocnych ulewach na mszy pustki. Ale – już podjeżdża ojciec Maciej, wsiadamy i jedziemy na pizzę! ;D

21.00

Za dużo. Zdecydowanie za dużo kotli się w głowie jak na jeden wieczór. Z tego polskiego wypadu do East Parku na pizzę, z oglądania gwiazd i z krótkiej rozmowy z Johnem o jego troskach – o Lindę, gdzie po tej burzy poniszczyło część domów, o Zambię, gdzie od miesiąca na maïze, z której robi się mąkę na nshimę, główny pokarm tutaj, jest jakaś zaraza, jakiś owad, i jak tak dalej pójdzie, to może zapanować głód. 

Potrzebuję ułożenia myśli. Odpoczynku. Nie da się wszystkiego tak prosto opisać. Potrzeba sił i nieco przestrzeni w głowie. Co ważne, tego nie zapomnę przecież chyba, prawda? 

Na pewno:) przecież „God help those who help themselves” (z rzeczy wyniesionych z dzisiejszego spotkania od ojca Macieja). Więc pomogę sobie i pójdę spać. A co ważne, opiszę innym razem. 

***

A z najmilszych rzeczy z dziś – jak szłyśmy pod kościół, skąd miał nas odebrać ksiądz Maciej, to ludzie byli dla nas jakby milsi. Więcej osób nas pozdrawialo, ktoś jak zagadał, to miło, a nie że pijany. Ubrałysmy się ładniej, ja założyłam moja dluga spódnice,bo upał. Idziemy, a z naprzeciwka idzie mama z córeczka, obie w czerwonych sukienkach. Nagle dziewczynka oddziela się od mamy i idzie szybciej prosto w moją stronę. Myślę, ucieszyła się, to biegnie. Nie jest od nas ze szkoły, więc nie może nas znać. 

A ona – dobiega do mnie i przytula mi się do nogi… I chwilę obejmuje taka uradowana. Jest tak urocza! No wyobraźcie to sobie…  Jej mama się cieszy i uśmiecha. Dochodzi i bierze ze sobą dalej córeczkę. A my dalej w swoją stronę, z bananami na twarzach;D

Parę kroków dalej, a to samo robi nieco większy chłopiec. 

🙂 Słońce działa różne dobre rzeczy z każdym. Trzeba tylko mu dać się ogrzać, trochę na nie wystawić. Ono jest zawsze, tylko czasem chmury. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s