.:Jak wyhodować rzeżuchę i po co ma lać?:.

9 lutego, 17:30

Dziś śniło mi się, że jestem z powrotem w domu, a przed oczami mam Joyce. 

***

Wczoraj –  środa, popołudnie gier i zabaw z dziećmi. Było oczywiście pięknie i słonecznie, jak to na „outdoor activities”. Graliśmy w piłkę, w gumę, niektórzy skakali na skakance. Uczyłam kilka dziewczyn odbijać piłkę do siatkówki. Niektórym dobrze szło, ach;D

W międzyczasie dnia Gertrude, ta mała nowa uczennica, znowu płakała. To brałam ją na ręce. Albo przynosiły mi ją jakieś uczennice, żebym ją wzięła. Zawsze od razu przestawała. Mówiły, że mnie lubi. Też ją polubiłam:) Mimo że nie rozumie raczej, co do niej mówię. Nie zna jeszcze angielskiego, nie zna też chinyanja. Umie tylko trochę jakiegoś innego zambijskie go języka, jest chyba z innej części Zambii. Musi być jej też z tego powodu tu ciężko.

No nic. Jest jeszcze język niewerbalny. Ten na szczęście zazwyczaj działa. I na uśmiech dostaję uśmiech :)))

Dziś już zaczęła się aklimatyzować, nie płakała, bawiła się z dwoma czy trzema dziewczynami z klasy 6&7. Ale na mój uśmiech wciąż reagowała swoim wielkim i uroczym<3
Co poza tym – siałam dziś z uczniami rzeżuchę:) Robiłam to już z jedną klasa, i inni też chcieli:) Podobało im się bardzo, że coś sobie wyhodują. A rzeżucha tak szybko rośnie. Przy okazji napomknęłam im oczywiście, że jej sianie to polska wielkanocna tradycja. A także o niektórych właściwościach. 

Dałam każdemu po (zbieranych przez nas wcześniej z Moniką i Martą) butelce po wodzie, żeby wycieli sobie denko, po 2 waciki do wyłożenia, po trochu ziarnek na rękę. Markerem podpisywali która czyja. A wodą z butelki polewali, żeby podlać:) 
Ktoś zapytał wcześniej Monikę, skąd się biorą te ziarenka. 

Też zglupialam. No jakoś się hoduje pewnie. Tylko jak? Jak urośnie, to nie ma przecież nowych ziarenek na tym. Może trzeba, żeby jakoś przekwitla/zakwitła? 

A u nas zawsze przecież jest w sklepie w tych torebeczkach… Jak wyhodować ziarnka rzeżuchy? ;D

***

22:40

Odwiedził nas dziś pan Banda. Ujrzał naszą rzeżuchę (też sobie wyhodowalysmy;D) i powiedział, że zna ta roślinę. Myślał, że to są seedlings, czyli siewki. Zdziwił się zupełnie na watercress. Że to parę dni i już się je. I że to nie w ziemi się sadzi. Dalysmy mu opakowanie od posiania w domu:) Choć nie bardzo chyba wiedział, co to jest to cotton wool, na której ją zalecilysmy posiać. Ale może da radę jakoś;) 

***

NIECH LEJE

Marta napisała ostatnio wpis zatytułowany „Let it rain”. Bardzo pozytywnie o deszczu. A nam przecież się tak w sumie negatywnie kojarzy. Bo mokro, zimno. 

Dziś znów lało. Tym razem pierwszy raz doświadczyłem wielkiej ulewy będąc w klasie z uczniami;D Już kończyła się lekcja, nagle lunęło. Oczywiście musiałam skończyć, bo sama nie słyszałam własnego głosu. 

Jednak co się tam zaczęło dziać! Radocha na całego. Przez jedną dziurę w dachu lała się woda. Taki „agent” Francis bawił się tym na całego, stanął pod tym i potraktował jak prysznic. Po prostu woda lała mu się na głowę;D 

Z blaszanych dachów lały się metr od wejścia do klas równe strugi. Standardowa ruda sadzonka zrobila się na placu w mgnieniu oka. Dziewczyny zaczęły biegać z kolorowymi parasolkami. No deszczo-szalenstwo;D

Jedyne czego zalowalam, to nie że nie mogłam wrócić sobie spokojnie do mieszkanka, tylko że nie miałam że sobą aparatu, żeby to uwiecznić (nie biorę ze sobą na lekcje zazwyczaj; czasem telefon; aparat rozbija koncentrację calkiem;D dzieci oczywiscie). 

Ale mam zdjęcie Moniki:) Dziewczyny zeszły planowo z zajęć o 15, i jak zaczelo lać, były już u nas. 


Jak troszkę zmalał deszcz, pozyczylam parasol i pobiegłam po aparat. Jednak już tak nie lało i to nie było to samo. Ale cośtam mam. Może jeszcze będzie okazja:) 

W każdym razie – deszcz tu po prostu jest. Jest go dużo, czyli bardzo mokro. Jest i też błoto, czyli brud. Ale te połacie wód z niebios są tu przede wszystkim cudnym powodem do radości:D

Tymczasem spać. 

Wyzwanie spakowania – jakims cudem wypełnione. 

Jutro jedziemy na 5-dniowe wakacje. Wyprawa do Livingstone i na safari;D 

Czyli opuszczamy naszą wioskę. Nasze dzieci. 

Coś nowego. Odskocznia. Odświeżenie. Piekno. Zwierzęta. Wrażenia. Afryka. 

Ale i tak chyba będziemy tęsknić.

(Jutro też urodziny Moniki!:))) ) 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s