.:Dobrodziejstwa codzienności:. 

10 lutego, 17:20

Wszystko powszednieje. Nawet to, że jest się w Afryce, choć przez 23 lata życia było się cały czas na innym kontynencie. 

Chyba normalne. Jedziemy, droga długa, krajobrazy za oknem piękne, ale dość monotonne. 

Chyba w tej codzienności, co się ma, trzeba wciąż na nowo pobudzać swoją głowę i przypominać jej, jak niesamowitym darem jest każdy otrzymany dzień. Każda osoba, którą spotkamy. Każde piękno, które zobaczą nasze oczy. 

Jadę sobie przez Zambię, napawam się zielenią drzew i niższych zarośli za oknem. Raz po raz w tej roślinności jakiś domek z dachem w kształcie stożka z trzciny. Patrzę, patrzę. Jak świadomość mi uleci, to nagle staje się to takie zwykłe, co widzę. Jestem tu, więc to widzę. Normalne.

A właśnie nie. Właśnie że niesamowite. Więc przypominam o tym sobie, by znów uśmiechać się od ucha do ucha dziękując Bogu za tą ogromną miłość, którą mnie obdarza. Tu i teraz. Jestem w Afryce. Jestem w Afryce. 😀

Łatwo jest czerpać radość napawając się jakimiś nieziemskimi widokami. Ale taką codziennością, to już niekoniecznie. Zapomina się czasem, że się ŻYJE. 

Czy to nie nauka, by każdym dniem tak świadomie się cieszyć?  

***

Jadę więc sobie uśmiechnięta, nucę sobie melodie piosenki Bajmu z „W pustyni i w puszczy”, do której nie pamiętam słów (tylko „znad rzeki wspomnień…” i” dom twój daleki, zgubiony aż po… „) I czuwamy z Martą na widoki. Golden Hour trwa 🙂 

***

21:40

Oj, taaaak. Wszystko powszednieje. Znów to muszę powtórzyć. 

Leżymy już:

1. W wygodnych łóżkach

2. W czystej, pachnącej pościeli 

3. Umyte (pod czystym prysznicem) 

4. W niezawilgoconych, przyjemnych pokojach

5. Bez karaluchów i pająków na ścianach 

6. Z delikatnym powietrzem powiewającym zza okna (które ma moskitierę) 

7. Szczęśliwe:))) 

Jak łatwo przyzwyczaić się do wygód, które ma się na co dzień. A czyż nie wspaniałe jest, że można się umyć i cieszyć świeżością swoich rzeczy czy pościeli? 

My doceniamy dziś sto razy bardziej.

Mamy 2 pokoje, w każdym prysznic i toaleta. To nic, że za zasłonkami, a nie drzwiami. Jest idealnie…. 

Mamy wiatraki, było nam trochę gorąco, to włączyłyśmy sobie:) 

Woda zimna, ale przy tej temperaturze powietrza nawet jakbym miała wybór, to wybrałbym taką (tylko wciąż trzeba było się nie zapominać, żeby przypadkiem nie wpadło jej coś do ust) 

No dobra, był moment grozy. Próba wytrwałości. 

RASTAKEVIN I PRÓBA

Wyobraźcie sobie, że wysiadacie po prawie 8 godzinach jazdy z autobusu. Gorąco było. Ale już wieczór, jest w porządku. Jednak oczywiście się kleicie i marzycie o prysznicu. 

Najpierw musimy się dostać na nasz nocleg, do sióstr. Jeszcze nie wiemy, jak właściwie u nich jest, ale wyobrażamy sobie same najlepsze scenariusze. Jesteśmy umówione z zaufanym taksówkarzem, znajomym Johna i ojca Jacka – Kevinem. Dzwonimy do niego, mówi nam, że poznamy go po długich włosach, i że wygląda jak rastaman. Okej. 

Wysiadamy. Rozglądamy się. No nikt długich włosów nie ma. Ze trzech innych taksówkarzy próbuje nas zgarnąć, chodząc za nami i mówiąc, że może tamten nie przyjedzie. W końcu dzwonimy do niego, mówi, że już jest, że nam macha. Odnalezlismy się ;D Okazał się po prostu żywym rasta;D Dredy,  czapka z daszkiem, ciuchy. Jest dobrze;D

Po zapakowaniu rzeczy i my siebie do jego taksy, ruszamy. Nagle zgrzyt jakiś pod samochodem. Kevin na to – co jest?! Wysiada, sprawdza – jakiś duży kamień pod samochodem. Wkurzył się, co to za kamienie rzucają. Dodał, że mają tu kiepskie drogi. 

Odrzuca kamień, a tu znowu. Zgrzyt. Kolejny;D Chyba bardzo dociążyłyśmy we trzy tą jego błękitną taksę;D 

Jedziemy jednak. Włącza reagge. Po chwili byliśmy już u sióstr. Bardzo blisko. Umówione z nim na jutro rano, idziemy po pokoje. 

Pominę element czekania, to nieważne. Dostalysmy pokoje, wylosowalyśmy, która śpi sama (Marta). Marta poszła pod wymarzony prysznic. My czekalysmy na szampon u siebie (bo brałyśmy jeden na wszystkie). 

Dobra. Potem ja. Dziewczyny idą robić nasz jedyny ciepły posiłek dzisiaj poza poranną owsianką  – owsiankę:) Tak, tyle miałyśmy do wyboru. A cały dzień pakowalysmy w nasze biedne brzuchy pyszne-ale-ile-można – buło-pączki (bez nadzienia). 

Wchodzę szczęśliwa, odkrecam kurek – nie leci. Wyobraźcie sobie. 

Ubieram się znów, idę do dziewczyn zjeść. Idziemy do sióstr zapytać. Mówią, że musiała się skończyć, że costam włączą i za pół godziny powinna być. Okej. Wytrzymamy. 

Zjadlysmy, czekamy. Marta sprawdza kran, mówi, że jest woda. Jees! Próba numer dwa. To samo. W kranach jest, ale pod prysznicem brak. Też wyobraźcie sobie. 

No nic. Próba numer trzy. Jeszcze nie ma. Pytam się siebie, ile trzeba takich prób, żeby się popłakać. Ale – trzeba być twardym. 

Siedzę na łóżku, czekam. Czyszczę sobie obiektywy. Monika rzuca, że może się zdarzyć, że przez te 4 dni nie będzie wcale, co wtedy. Prawda. Jakoś mi się lepiej zrobiło. No wtedy to trudno przecież. Ale. Na pewno zaraz będzie. Uświadomiłam sobie, jak podstawową potrzebą jest dla człowieka zwykła… woda. 

Monia sprawdza, podczas mycia zębów. Mówi, że ciśnienie lepsze, więc pewnie już jest też w prysznicu. Dobra. Idę. Włączam. 

Jest… Jak dobrze. 

Dziękuję za cały ten dzień. Dziękuję, że mogę czysta iść spać. Wypocząć. I że jutro czeka mnie wspaniały, nowy dzień. Jeżeli Bóg tego zechce. Wszystko przyjmę. Dziękuję. Amen

🙂 

11 lutego, 5:10

Jednak czystość nie wystarczy, by spokojnie zasnąć. Długo lezalysmy jeszcze, wstawalysmy napić się i zjeść coś, bo glodno nam bylo:p I gorąco i duszno. Jednak co chłodek nocy, to kolejne wielkie dobrodziejstwo. Dopiero po dłuższym czasie się trochę ochodziło i w końcu, nie pamiętam kiedy, ale długo z tym zeszło, zasnelysmy, by właśnie o 5 wstać i o 6 ruszyć z rasta-Kevinem do Botswany, na wyczekane safari! 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s