Dzień 1. Al-Ajzarijja (Betania), trakt przez pustynię Wadi Qelt, Jerycho, Qasr el Yahud, Morze Martwe

19 września 2019 r., Betlejem, 21:10

Kochani! Chciałabym podzielić się wszystkim, czego się dowiedziałam – ale jest tego takie mnóstwo plus jestem tak zmęczona, że nie mam kompletnie przestrzeni, żeby to zrobić! Dlatego muszę Wam z całego serca polecić przyjazd tutaj, najlepiej z takim super przewodnikiem jak nasz, naprawdę!Jednak nie zostawię Was z niczym, opowiem, gdzie byliśmy i najkrócej jak potrafię opiszę rzeczy dla mnie najważniejsze 🙂 Oraz dorzucę parę zdjęć ;D (te najlepsze jak zwykle na aparacie, ale pamiętając o Was pamiętałam o choć kilku na telefonie;) [niestety nie da się ich załadować na tutejszym wifi]). Dowiedziałam się dziś bardzo dużo o terenach, po których się poruszamy. Jak już wspominałam ostatnio, nie wiedziałam za wiele. Miałam nawet problem z tym, co jest miastem, co było w czasach, o których opowiada Ewangelia, co jest teraz. Po pierwsze okazało się, że w zasadzie niepoprawnym jest to, że pisałam, że przyleciałam do Izraela – bo jeździmy nie tylko po Izraelu, a także po terenach Autonomii Palestyńskiej (co ciekawe, jest to państwo nieuznane na całym świecie tylko przez trzy kraje, w tym Polskę, jednak nie wiem, co uznaje Polska, więc będę się posługiwać tą nazwą, używaną zresztą przez naszego przewodnika).Jerozolima (której jeszcze nie odwiedziliśmy) to bardzo duże miasto. Śpimy natomiast w Betlejem, które jest sporo mniejsze, jest niedaleko, jednak też jeszcze nic tu nie zwiedziliśmy. A taki mamy widok z okna: [nie da się załadować].

A w ogóle, zapomniałam napisać, jak się tu znalazłam! 😀 Znam tu tylko Marysię i Janusza, na pielgrzymkę zaprosiła mnie Marysia, którą zaprosił Janusz, którego zaprosiła Kinga, która współorganizuje tą pielgrzymkę i jest pomsylodawczynią naszej grupy 🙂 taki łańcuszek 😉 Bardzo jestem wdzięczna, że się tu mogłam znaleźć dzięki nim! 🙂

***

Pierwszy dzień to było dużo wrażeń (bardzo!) i sporo jeżdżenia.W tytule zawarłam najważniejsze punkty dzisiejszego dnia.

Betania – „kraj nieurodzajnych fig”

Najpierw była dawna Betania, czyli miejsce, gdzie mieszkali Marta, Maria i Łazarz, którego wskrzesił Jezus. Tam mieliśmy Mszę Świętą – w kaplicy, która ma już 1000 lat! /zbudowana na miejscu domu Marty, Marii i Łazarza/. Zdjęć pokazujących cokolwiek konkretnego nie mam na telefonie, ale podsyłam, co mam. 🙂 Wadi Qelt – droga przez pustynięNa to czekałam chyba najbardziej. Mimo to zastanawiałam się, czy dam radę przejść, miało być 48 stopni, czyli najwięcej od paru dni.. (jednak na pustyni temperatura jest odczuwalna nieco inaczej, dziś było to jak nasze 30). Zjadłam, wzięłam sporo wody, decyzja zapadła. I tak się cieszę, że było mi dane tamtędy iść!Wyobraźcie sobie, tamtędy chodził Jezus! Przez Jerycho do Jerozolimy. A ja czułam, jakby szedł tam ze mną. Tamtędy szedł miłosierny Samrytanin ratując człowieka. Miejsce to jest naprawdę piękne i pełne obecności Bożej (który jest wszakże wszechobecny, jednak w niektórych miejscach daje się lepiej usłyszeć..). Na tej pustyni (która notabene nie była wcale piaszczysta jak sobie wyobrażałam) maja swój klasztor zakonnicy grekoortodoksyjni. Była obawa, że nie pozwolą nam wejść, ale ostatecznie sie zgodzili! ❤ (i poczęstowali nawet przepysznymi preclami w miodzie i kawą z kardamonem, mmmm). A pustynia okazała się niesamowita. Idzie się ścieżką, wzdłuż ogromnej przepaści wąwozu.

Jerycho – miasto palm daktylowych

Pustynią doszliśmy do Jerycha. Dalej jechaliśmy autokarem. Kilka ciekawostek – rośnie tu bardzo dużo palm daktylowych, a pszczoły mieszkają tu na nich i robią pyszny miód daktylowy! To tu w Jerychu Zacheusz wszedł na sykomorę, by zobaczyć Jezusa. Tu dowiedziałam się czegoś bardzo ważnego – Boga się spotka jeśli się naprawdę chce, poczyni wysiłek oraz znajdzie odpowiednie miejsce. I to Bóg zawsze pierwszy na nas spojrzy, nim my dostrzezemy Jego. 🙂 Aktualnie Jerycho jest w przeważającej części muzułmanskie.

Qasr el Yahud – rzeka Jordan w miejscu chrztu JezusaRzeka Jordan okazała się o wieeele mniejsza niż sobie wyobrażałam. Można było zmoczyc nogi lub nawet wejść 🙂 Z ciekawostek – po drugiej stronie rzeki jest kolejny kraj – Jordania. Więc nie można przepłynąć na drugą stronę.To tu Jezus przyjął chrzest i to tu rozległ się głos Boga z nieba „To jest mi Syn umiłowany”. Przywołanie konkretnego wydarzenia z Biblii przenosi w tamten czas i pozwala poczuc, gdzie my jesteśmy!

Potem dalej w drogę. Zahaczylismy jeszcze o Górę Kuszenia i o miejsca z pamiątkami, wielbłądem i restauracją :)Aż nadszedł wyczekiwany moment – kąpiel w Morzu Martwym!Co ciekawe, jest to morze, którego poziom znajduje się około 410 metrów po poziomem morza! :p

Nie da się w nim pływać, jest tak slone! Parę kropel w oku lub ustach pali tak, że konieczne jest szybkie przemycie wodą słodką. Było beztrosko, wakacyjne, skóra gładka jak chyba nigdy, maseczka z blota na całe cialo – polecam! ❤

Koniec na dziś, uf! Dałam radę. A jeszcze sześć dni! Ile wrażeń jeszcze czeka… Lecz naprawdę, najbardziej polecam tu po prostu przyjechać!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s