.:Poczytaj nam:. 

23 stycznia, poniedziałek, 10.20

Powiedziałam dzisiaj tym dzieciom, że jak będą niegrzeczne, to przestanę do nich przychodzić. Zaczęły stawać mi na głowie. Czy ja wytrzymam choćby ten dzień? 

21.30

Wytrzymałam. Ale z siłami dziś tragedia. Podnoszenie nóg i rąk i siedzenie prosto sprawiały problemy. Ale obie jeszcze żyjemy i idziemy spać, żeby dłużej odpocząć. Pierwszy cięższy poniedziałek od daaaaawna. Nie wiem, czy kiedykolwiek właśnie w poniedziałek było mi tak ciężko. Ale dużo ludzi chyba tego doświadcza. Joyce mówi to samo, że to ciężki dzień. 

Leżalysmy pomiędzy lekcjami na łóżkach padnięte. 

Monika. Lekcja z grade’em 1 i baby, Monika miała im czytać bajki. Wzięła ode mnie tą lekcję, bo ja już po pierwszej powiedzialam, że nie dam rady z nimi. A Monika chciała. Jednak jak wpadłyśmy na czytanie bajek, to pożałowałam chwilę, bo ja tak lubię czytać na głos bajki;D Monika powiedziała, że mogę czasem przyjść im poczytać. A dziś czytała im ona. „Na początku czytałam, ale nikt mnie nie słuchał. Potem czytałam pokazując obrazki, to słuchała mnie może jedna trzecia. Potem już nie miałam siły, to tylko pokazywałam obrazki. Potem poszłam.”

Może to nie takie czytanie jak sobie wyobrażałam? Pozostanę może przy czytaniu mojej 4&5.

***

Innym razem Monika wzięła książki do grade’u 2&3. Jak zaczęła rozdawać, to dzieci rzuciły się na nią, wyrywając bajki z rąk. I musiała donieść więcej, tak żeby było po jednej na ławkę. Chciała, żeby czytały, ale jak chodziła i patrzyła, to opowiadały,  co jest na obrazkach.  W końcu czytała im ona.

***

Nie mogę nie wspomnieć o czytaniu w szerszym kontekście. Umiejętności czytania. Czytania w głowie, czytania ze zrozumieniem, czy czytaniu na głos. 

Generalnie rzecz ujmując, dzieci nie potrafią tu dobrze czytać (ani pisać). Piszę „dobrze”, bo nie jest tak, że wszystkie jak leci nie umieją wcale. Niektóre próbują, radzą sobie jakoś, słowo po słowie. Ale niektóre nawet się boją próbować. Proszą bardzo często, żeby im przeliterować słowo, bo nie wiedzą, jak je zapisać. A podczas wspólnego czytania, żeby im powiedzieć jak się czyta, bo nie wiedzą. I wtedy powtarzają po mnie. 

Nie wiem, jak to wyjaśnić. Znają litery (okej, zdarzają się problemy, ale to już rzadziej), ale nie próbują nawet przeczytać. Okej, to angielski, tu często czyta się coś inaczej niż by się wydawało, ale mniej więcej można się domyślić. Zwłaszcza jak się używa w mowie tego języka od dziecka. 

Ich głównym językiem jest chinyanja. W nim się porozumiewają między sobą. Ciekawe, czy mają problemy z pisaniem i czytaniem także w nim. Muszę sprawdzić:) 

***

Piszę „dzieci”, ale może dookreślę wiek. Do grade’u 5, czyli 10/11 lat, mają duże problemy z pisaniem (co trzecie słowo proszą o literowanie). Grade 7 (13 lat) już zdanie w miarę poprawne potrafi napisać (w dwuzdaniowym prostym tekście powiedzmy jedna prośba o przeliterowanie). 

A obok w klasach mają zwykłe przedmioty, matematykę, geografię itd.  Ostatnio słyszę np. jak się uczą o krążeniu krwi. 

***

Osobno opiszę sytuację z gradem 9. Już o tym wspominałam, ale muszę raz jeszcze. 

Raz nam zabrakło prądu na IT i trzeba było czymś innym się zająć. Miałam książki jakieś i poprosili mnie, żebym czytała im. Potem jedna z dziewczyn powiedziała „wow, you can read, teach us to read”. Bo czytałam na głos płynnie. A ona słowo po słowie. Dwie pozostałe podobno nie umiały wcale. Nie chciały, jak je poprosiłam o przeczytanie jednego zdania i chciałam pomóc. 

15/16 lat. Nasza trzecia gimnazjum? 

A może to przy mnie się wstydziły? Może z czytaniem po cichu da siebie sobie jakoś radzą? 

Może opisuję na podstawie pojedynczych, bo napotkanych przeze mnie w ciągu dwóch tygodni, przypadków. Ale tyle widzę, to tyle mogę dostrzec. Może całościowy kontekst kraju jest zupełnie inny? 

***

Tyle. Strasznie smutno mi się zrobiło. 

***

Był moment, że powiedziałam Monice, że jeśli mam tu zrobić tylko jedna rzecz, postawić sobie tylko jeden cel, to nie wyjadę stąd póki każde dziecko, w każdym wieku od 2 klasy, nie będzie umiało zapisać poprawnie swojego imienia i nazwiska. 

Potem poprawiłam się, że okej, imienia. 

🙂 

A tak naprawdę, to nie jest aż tak źle,  mam nadzieję, że dam radę choć paru przekazać coś więcej. Żeby potem same mogły sobie czytać, robić notatki i uczyć się kolejnych rzeczy. Rozwijać się, podążając za marzeniami:) 

***

27 stycznia, 21.00

Zmieniam trochę myślenie. Widzialysmy się u Joyce z siostrzencem (lub bratankiem) Johna, i pogadalysmy więcej o języku, bo on jest z innej części Zambii i nie mówi chinyanja, tylko biemba (w Zambii są 72 lokalne języki). I dowiedziałysmy się, że właśnie dla każdego ten lokalny jest ojczysty (mimo że oficjalnym w Zambii jest angielski), a angielskiego uczą się najczęściej dopiero w szkole. Zatem też nie każdy go zna. Trochę zaczynam rozumieć ich problemy z czytaniem i pisaniem po angielsku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s